Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROBÓTKI NA DRUTACH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROBÓTKI NA DRUTACH. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Czapka skrzacik wersja druga

Z resztek włóczki Sweet baby nr 306 powstała czapka dla skrzacika. Mała, tęczowa wersja czapeczki na pewno urozmaici nie jedną sesję zdjęciową. Włóczka wykorzystana zatem w całości. Zdjęcie robione późnym wieczorem, stąd różnice w kolorystyce pomiędzy poprzednimi zdjęciami. 



link do sesji z użyciem zrobionych rekwizytów:
https://kobaltowa-sowa.blogspot.com/2017/12/sesja-teczowa.html

niedziela, 3 grudnia 2017

Akcesoria do sesji fotograficznych

Dawno nie tworzyłam nic nowego. Naprawdę dawno. Jednak by wytworzyć coś naprawdę fajnego trzeba mieć porządnej jakości materiały, a to jest nie mały wydatek.  Brak środków na materiały robi swoje, stąd braki - wielkie braki u mnie. A ze sprzedażą własnych wyrobów bardzo ciężko - rynek przepełniony i każdy woli wytworzyć sobie sam dany produkt. 
Udało mi się jednak zakupić troszkę materiałów na przyszłość. Bardzo się cieszę, ponieważ są to materiały z których zrobię planowo akcesoria do sesji fotograficznych. 



Moje zakupy obejmują kilka motków włóczki dziecięcej (Sweet baby, Nako), oraz jeden moteczek włóczki Bella Alize (bawełna) i motek z Alize sekerim. Do tego kordonki KARAT (10g) różne kolory: 483, 403, 698, 497, 476, 696, 459 oraz MAJA 344 czerwony. 

Na razie powstały dwie rzeczy. Wpierw sukienka tiulowa - ale tu wykorzystałam starą bluzkę kordonkową na pas (chyba maxi kordonek to był) w kolorze białym. Pas połączyłam z tiulem fioletowym i miętowym. Sukienka ma drugie podejście - pierwsza była tradycyjnie marszczona, ale nie układała się dobrze na maluszku, więc sprułam, podejrzałam w necie jak tego typu kreacje na sesje są tworzone i stworzyłam własną. Na pas wyszło mi ok 45 g kordonka. 


Zdjęcia robione są telefonem, na szybko i przy ciemnym świetle wieczorowej lampki, więc kolory mogą odbiegać nieco od rzeczywistości - w realu prezentują się dużo dużo efektowniej.

Kolejna rzecz to zaczęta w piątek, czapka dla maluszka. Zastanawiam się nad wersją pieluszkową lub kocykiem. Ale tu będę musiała podpatrzeć jakieś inspiracje, choć z doświadczenia wiem, że wersja pieluszkowa jest efektowniejsza i nie ogranicza tak maluszka. Czapka jest zrobiona w jednym kawałku, nie zawiera elementów zszywanych. Rozmiar: ok 5-6 miesięcy. Włóczka Sweet baby nr 306.


Powstał dziś (4.12.2017) mały otulacz na pieluszkę z pozostałej części włóczki Sweet baby nr 306. Prezentuje się super. Jednak zrezygnowałam z wszelkich guzików czy innych kokardek. Małe brzdące strasznie tego nie lubią na sesjach. Wolą prosto i mięciutko, bez sztywnych elementów. Włóczka w zależności od światła ma różne barwy - ale naprawdę jest to cudowna kolorystyka. Już niebawem powstanie sesja dziecięca, ale o niej przeczytacie na moim fotograficznym blogu https://kobaltowa-sowa.blogspot.com do którego odwiedzenia serdecznie zapraszam :)



środa, 3 października 2012

Skarpetkowo...

Niby proste - a jednak musiałam się troszkę  nagłówkować by wyszło tak, jak powinno. Skończyłam dziś - ufff - moje pierwsze w życiu skarpetki :) 

by niteczkowyczar

Instrukcja  (w oparciu o blog poplątane nittki)

Potrzebujemy: 5 drutów i  motek włóczki.

Krok pierwszy: nabieram 10 oczek na drut nr 1, potem 2, 3 i 4. W sumie jest ich 40.
Przerabiam do wysokości pięty. Potem rozdzielam na 20 oczek (przód skarpety) i dalej wyrabiam wysokość pięty - u mnie to ok 13 rzędów wyszło. Potem zabieram się za wyrabianie pięty. A więc: Dzielę sobie te 20 oczek na: 7, 6 ,7 i przerabiam. Gdy zbliżam się do pierwszego zaznaczonego oczka (środek ma być staly i u mnie jest to 6 oczek) przerabiam z oczkiem leżącym obok. Zaczynając od prawej mamy więc 7 oczko przerabiane razem z pierwszym z naszej szóstki. Potem przerabiamy normalnie a gdy mamy już ostatnie oczko z szóstki - przerabiam je z pierwszym oczkiem z siódemki (razem). Dzięki temu mam możliwość wyrobienia oczek - tak jak mówi opis na blogu poplątane nitki. Przerabiamy tak dotąd - dopóki nie pozbędziemy się 14 oczek. Zostaje mi 6. Potem dorabiam oczka na całości i przerabiam...dalej.

Nie ma to jak metoda prób i błędów! Za którymś razem wyjdzie :)


środa, 15 sierpnia 2012

Robótkowo dzień czwarty...

By nie mnożyć postów, nie mieszać dat ich zamieszczenia  - tu będę zamieszczać zdjęcia moich wszystkich robótek. Tą szarą parę rękawiczek już znacie. Powstała także na życzenie ich kopia i powędruje jutro do 12krimskramskisten. Mam tylko nadzieję, że będą pasować. Te czerwone - to moja pierwsza próba "rękawiczek bezpalcowych"  :) mam nadzieję że w prawej łapce się nie pomylę, tak jak w lewej. 

Robótkowo dzień trzeci i czwarty

by niteczkowyczar

Kolejny pomysł to wyrobić wszystkie resztki jakie mam z włóczkowych końcówek. Tak powstaje kolejna para tym razem do zimowego różowego płaszcza. Nic mi do niego nie pasuje...nie wiem sama jaki kolor dobrać (poza szarym). Może macie jakieś pomysły? No i moja propozycja to białe palce :)

by niteczkowyczar

Robótkowo dzień piąty...

Tak sobie wczoraj (4.09) zaczęłam dziergać. Trochę na nudę, trochę na poprawę humoru, trochę na chandrę... że czas tak szybko biegnie. Oto efekt. Pytanie: czy dorabiać drugą rękawiczkę?



niedziela, 12 sierpnia 2012

Robótkowo dzień trzeci...

Ogarnęła mnie mania rękawiczek :) ale na chłodną jesień będzie w sam raz. Oto efekt mojej dzisiejszej pracy. Pierwsza w moim życiu próba wrabiania wzorków :) Czeka mnie teraz dorobienie lewej rękawiczki.

by niteczkowyczar

Podzielę się z wami małą ciekawostką na jaką natknęłam się przy szukaniu wzorów norweskich na rękawiczki (wzór musiałam zmniejszać odpowiednio pod ilość oczek).

ciekawostka:
żródło: http://jadoreknitting.blogspot.com

Ponoć w pierwszej wydanej biblii islandzkiej wspomina się, ze tak naprawdę nie wiadomo w którym kraju zapoczątkowano robienie na drutach, może w Holandii, Niemczech bądź w Anglii. Tam tez napisano o wielkim eksporcie z Islandii w 1624 roku, 12 tysięcy rękawiczek i 72 tysięcy skarpet! W tamtych czasach tradycja było przesiadywanie wspólne w salonie (tzw ba§stofa / sitting room), opowiadanie historyjek i robienie na drutach przez wszystkich członków rodziny. Także mężczyźni byli zaangażowani. Dzieci zaczynały dziergać gdy kończyły cztery latka. Ale dopiero gdy kończyły lat osiem musiały wydziergać tygodniowo np. dwie pary rękawiczek dla rybaka, dla porównania napisze Wam, ze dwie pokojówki z kolei musiały w tydzień wyprodukować cztery swetry męskie.


Przed świętami Bożego Narodzenia każdy miał ręce pełne roboty, nie mam tu na myśli ile musiał nagotować i nasprzątać :), ale każdy musiał wydziergać nowe ubrania na gwiazdkę. W przeciwnym razie jak głosi legenda mógł być zjedzony przez bożonarodzeniowego Kota, który ponoć był strasznie groźny, wielki i drapieżny! Nikt nie chciał się znaleźć w jego szponach ani paszczy!


Nie wiem czy znacie tez historie prezentów ślubnych w Norwegii, oczywiście dawno, dawno temu... panna młoda zanim wyszła za mąż musiała mieć sporo czasu na wydzierganie prezentów dla swoich gości. Można zemdleć gdy się pomyśli o hucznym weselichu i dwustu gościach :) Przede wszystkim jej zadaniem było wydzierganie pięknej pary skarpet dla swojego przyszłego męża! A także dla jego braci, szwagrów i teścia. Jeśli chodzi o teściową, siostry i szwagierki o ile dobrze pamiętam to w prezencie mogła dać wyszywane serwetki/chusteczki, bądź mogla je wymienić w sklepie na rękawiczki dla nich. Na szczęście dla reszty panów, pannie młodej mogły pomóc koleżanki i siostry bądź po prostu panie zaproszone na wesele. Na kilka dni przed ślubem przynosiły pannie młodej wszystkie rzeczy i ona je rozwieszała i pilnowała, aby każda para trafiła do konkretnej osoby. Dla niezamężnych było trochę ekscytacji, aby zobaczyć który pan dostanie wydziergane przez nią skarpety czy rękawiczki :)

Na koniec tylko dodam, ze half mittens powstały miedzy innymi dlatego, aby kobietom łatwiej było dziergać chodząc, aby im za szybko nie marzły wtedy nadgarstki...

Mam nadzieję że autorka bloga nie ma nic przeciwko jak wkleję jej wypowiedź i będę polecać jej blog ;)



piątek, 10 sierpnia 2012

Robótkowo dzień drugi

Robótkowo dzień drugi.

Moja rękawiczka prezentuje się tak jak na zdjęciu po ok 4 godzinach pracy. Troszkę z tym schodzi, ale postanowiłam pracować jednocześnie :) Czyli na dzień dzisiejszy pozostało tylko 6 palców :) do zrobienia!









Robótkowo godzina ok 22.00

Niesetety! Pomyliłam się i moje  rękawiczki nie są tak idealne jak chciałam :( smuteczek. Szkoda wielka. Wygląda na to że rozpiska powinna wygłądać troszkę inaczej, czyli: ściągacz:17 rzędów 2 oczka prawe, 2 oczka lewe, naprzemiennie.  10 rzędów  kolejnych same prawe. Jeśli chcemy w przodzie rękawiczki zrobić warkocze - to musimy podzielić oczka na 2 lewe, 4 prawe, dwa lewe, cztery prawe, dwa lewe, cztery prawe dwa 3 lewe). Po tych 10 rzędach na kciuk tworzymy otwór (tylko 2 rzędy bez przerabiania oczek) i potem normalnie góra, z tym że musimy dorobić te 4 brakujące oczka. I to chyba jest najsprytniejsze i najprostsze rozwiązanie jak zrobić kciuk.

wtorek, 8 marca 2011

szale... czyli coś z innej niteczki

Zbliża się wiosna, jest coraz cieplej :) Właśnie jestem w połowie dziergania wiosennego komina do jasnej kurteczki. Postanowiłam więc rozszerzyć tematykę bloga o druty. Mam od dawna już kilka szali, kominów, rękawiczek i czapek  swojej produkcji. Są oryginalne, a przede wszystkim bardziej trwałe (czyt. wytrzymują więcej niż jeden sezon) niż te, zakupione na bazarku. No i zawsze jest to pełen (kolorystycznie dobrany) komplet. Pisanki...cóż - wrócę do nich po drugiej połowie marca. Zdjęcia - zamieszczę jak będę mieć dostęp do aparatu.

Poniżej obiecane zdjęcie :)

 szal (komin)  - włóczka Polo nr 060 (przygaszony fiolet)

Szal (komin) jest  specjalnie skręcony, dzięki czemu pięknie się układa. Zabieram się zatem za następny - tym razem będzie to złamany amarant.