Ogarnęła mnie mania rękawiczek :) ale na chłodną jesień będzie w sam raz. Oto efekt mojej dzisiejszej pracy. Pierwsza w moim życiu próba wrabiania wzorków :) Czeka mnie teraz dorobienie lewej rękawiczki.
![]() |
| by niteczkowyczar |
Podzielę się z wami małą ciekawostką na jaką natknęłam się przy szukaniu wzorów norweskich na rękawiczki (wzór musiałam zmniejszać odpowiednio pod ilość oczek).
ciekawostka:
żródło: http://jadoreknitting.blogspot.com
ciekawostka:
żródło: http://jadoreknitting.blogspot.com
Ponoć w pierwszej wydanej biblii islandzkiej wspomina się, ze tak naprawdę nie wiadomo w którym kraju zapoczątkowano robienie
na drutach, może w Holandii, Niemczech bądź w Anglii. Tam tez napisano o
wielkim eksporcie z Islandii w 1624 roku, 12 tysięcy rękawiczek i 72 tysięcy skarpet! W tamtych czasach tradycja było przesiadywanie wspólne w
salonie (tzw ba§stofa / sitting room), opowiadanie historyjek i
robienie na drutach przez wszystkich członków rodziny. Także mężczyźni
byli zaangażowani. Dzieci zaczynały dziergać gdy kończyły cztery latka.
Ale dopiero gdy kończyły lat osiem musiały wydziergać tygodniowo np.
dwie pary rękawiczek dla rybaka, dla porównania napisze Wam, ze dwie pokojówki z kolei musiały w tydzień wyprodukować cztery swetry męskie.
Przed świętami Bożego Narodzenia każdy miał ręce pełne roboty, nie mam tu na myśli ile musiał nagotować i nasprzątać :), ale każdy musiał wydziergać
nowe ubrania na gwiazdkę. W przeciwnym razie jak głosi legenda mógł być
zjedzony przez bożonarodzeniowego Kota, który ponoć był strasznie groźny, wielki i drapieżny! Nikt nie chciał się znaleźć w jego szponach
ani paszczy!
Nie wiem czy znacie tez
historie prezentów ślubnych w Norwegii, oczywiście dawno, dawno temu...
panna młoda zanim wyszła za mąż musiała mieć sporo czasu na wydzierganie prezentów dla swoich gości. Można zemdleć gdy się pomyśli o hucznym
weselichu i dwustu gościach :) Przede wszystkim jej zadaniem było
wydzierganie pięknej pary skarpet dla swojego przyszłego męża! A także
dla jego braci, szwagrów i teścia. Jeśli chodzi o teściową, siostry i
szwagierki o ile dobrze pamiętam to w prezencie mogła dać wyszywane
serwetki/chusteczki, bądź mogla je wymienić w sklepie na rękawiczki dla
nich. Na szczęście dla reszty panów, pannie młodej mogły pomóc koleżanki i
siostry bądź po prostu panie zaproszone na wesele. Na kilka dni przed ślubem przynosiły pannie młodej wszystkie rzeczy i ona je rozwieszała i
pilnowała, aby każda para trafiła do konkretnej osoby. Dla niezamężnych było trochę ekscytacji, aby zobaczyć który pan dostanie wydziergane
przez nią skarpety czy rękawiczki :)
Na
koniec tylko dodam, ze half mittens powstały miedzy innymi dlatego, aby
kobietom łatwiej było dziergać chodząc, aby im za szybko nie marzły
wtedy nadgarstki...
Mam nadzieję że autorka bloga nie ma nic przeciwko jak wkleję jej wypowiedź i będę polecać jej blog ;)
Mam nadzieję że autorka bloga nie ma nic przeciwko jak wkleję jej wypowiedź i będę polecać jej blog ;)

Przesliczne te rekawiczki! Tez bym takie chciala...
OdpowiedzUsuńPozdtawiam goraco, A.
Dziękuję. Chyba zacznę zbierać zamówienia :)
Usuńrekawiczka jest przecudna , chcialabym tez tak dziergac...a historyjki znalazlas swietne, zaniemowilam przy prezentach dla gosci :)))
OdpowiedzUsuń