niedziela, 12 sierpnia 2012

Robótkowo dzień trzeci...

Ogarnęła mnie mania rękawiczek :) ale na chłodną jesień będzie w sam raz. Oto efekt mojej dzisiejszej pracy. Pierwsza w moim życiu próba wrabiania wzorków :) Czeka mnie teraz dorobienie lewej rękawiczki.

by niteczkowyczar

Podzielę się z wami małą ciekawostką na jaką natknęłam się przy szukaniu wzorów norweskich na rękawiczki (wzór musiałam zmniejszać odpowiednio pod ilość oczek).

ciekawostka:
żródło: http://jadoreknitting.blogspot.com

Ponoć w pierwszej wydanej biblii islandzkiej wspomina się, ze tak naprawdę nie wiadomo w którym kraju zapoczątkowano robienie na drutach, może w Holandii, Niemczech bądź w Anglii. Tam tez napisano o wielkim eksporcie z Islandii w 1624 roku, 12 tysięcy rękawiczek i 72 tysięcy skarpet! W tamtych czasach tradycja było przesiadywanie wspólne w salonie (tzw ba§stofa / sitting room), opowiadanie historyjek i robienie na drutach przez wszystkich członków rodziny. Także mężczyźni byli zaangażowani. Dzieci zaczynały dziergać gdy kończyły cztery latka. Ale dopiero gdy kończyły lat osiem musiały wydziergać tygodniowo np. dwie pary rękawiczek dla rybaka, dla porównania napisze Wam, ze dwie pokojówki z kolei musiały w tydzień wyprodukować cztery swetry męskie.


Przed świętami Bożego Narodzenia każdy miał ręce pełne roboty, nie mam tu na myśli ile musiał nagotować i nasprzątać :), ale każdy musiał wydziergać nowe ubrania na gwiazdkę. W przeciwnym razie jak głosi legenda mógł być zjedzony przez bożonarodzeniowego Kota, który ponoć był strasznie groźny, wielki i drapieżny! Nikt nie chciał się znaleźć w jego szponach ani paszczy!


Nie wiem czy znacie tez historie prezentów ślubnych w Norwegii, oczywiście dawno, dawno temu... panna młoda zanim wyszła za mąż musiała mieć sporo czasu na wydzierganie prezentów dla swoich gości. Można zemdleć gdy się pomyśli o hucznym weselichu i dwustu gościach :) Przede wszystkim jej zadaniem było wydzierganie pięknej pary skarpet dla swojego przyszłego męża! A także dla jego braci, szwagrów i teścia. Jeśli chodzi o teściową, siostry i szwagierki o ile dobrze pamiętam to w prezencie mogła dać wyszywane serwetki/chusteczki, bądź mogla je wymienić w sklepie na rękawiczki dla nich. Na szczęście dla reszty panów, pannie młodej mogły pomóc koleżanki i siostry bądź po prostu panie zaproszone na wesele. Na kilka dni przed ślubem przynosiły pannie młodej wszystkie rzeczy i ona je rozwieszała i pilnowała, aby każda para trafiła do konkretnej osoby. Dla niezamężnych było trochę ekscytacji, aby zobaczyć który pan dostanie wydziergane przez nią skarpety czy rękawiczki :)

Na koniec tylko dodam, ze half mittens powstały miedzy innymi dlatego, aby kobietom łatwiej było dziergać chodząc, aby im za szybko nie marzły wtedy nadgarstki...

Mam nadzieję że autorka bloga nie ma nic przeciwko jak wkleję jej wypowiedź i będę polecać jej blog ;)



3 komentarze:

  1. Przesliczne te rekawiczki! Tez bym takie chciala...
    Pozdtawiam goraco, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chyba zacznę zbierać zamówienia :)

      Usuń
  2. rekawiczka jest przecudna , chcialabym tez tak dziergac...a historyjki znalazlas swietne, zaniemowilam przy prezentach dla gosci :)))

    OdpowiedzUsuń